Przez lata mieszkańcy katowickich Szopienic żyli w cieniu huty, nie wiedząc, że codziennie oddychają trucizną. Dzieci chorowały masowo, trafiały do szpitali i sanatoriów nawet na pół roku, a diagnoza często… nie pojawiała się w dokumentach. Dziś świadkowie tamtych wydarzeń mówią wprost o zapomnianej epidemii ołowicy i systemie, który długo nie chciał jej zauważyć.