Za wielkim głosem, scenicznym przepychem i legendą Violetty Villas kryła się niezwykle barwna i nieprzewidywalna osobowość. Gwiazda potrafiła udawać przez telefon własną siostrę, ogrodnika czy asystentkę, na nagranie programu spóźnić się cztery godziny, a w więzieniu… wygłosić kazanie do osadzonych. Goście „Pytania na śniadanie” zdradzili mniej znane kulisy jej życia prywatnego i relacji z najbliższymi.
Rozmowy
Violetta Villas udawała trzy różne osoby. Mariusz Szczygieł zdradził kulisy ich rozmów