DLACZEGO POWINNIŚMY LENIUCHOWAĆ?

Pewien pisarz całymi dniami siedział nad pustą kartką, patrzył raz na nią, raz w okno. W końcu po wielu miesiącach zaczął pisać. Napisał książkę, która uczyniła z niego pisarską sławę. Ktoś mógłby powiedzieć, że siedząc tak i patrząc tylko, marnował po prostu swój czas. Ale Salman Rushdie, bo o niego chodzi, wyjaśnił, że w tym czasie robił to, co dla pisarza jest najważniejsze – rozmyślał. Podobnie było z Karolem Darwinem, który z punktu widzenia rodziny zajmował się byle czym, ale z punktu widzenia naukowca – badał. Kiedy ktoś próbował zagonić go do nauki lub do innych obowiązków, on uciekał i godzinami łowił ryby albo przechadzał się po lesie. Do tzw. solidnych zajęć nie garnęli się także Einstein, Churchill czy Picasso. Kiedy koledzy nastoletniego Winstona uprawiali sport, on najbardziej lubił sobie posiedzieć w fotelu. Wielu powiedziałoby o nich – zwykłe lenie, które źle skończą. Ich biografie uczą, że lenistwo nie tylko nie przeszkodziło im w osiągnięciu sukcesu, a pewnie trochę i pomogło. Jakie wnioski płyną z tego dla nas?